Regeneracja jako podstawa budowania formy

Nasza forma rośnie, gdy odpoczywamy. Ale najpierw mięśnie muszą dostać bodziec, który przyczyni się do wzrostu/wzmocnienia. W dużym uproszczeniu, nie zagłębiając się w fizjologię, tak to mniej więcej wygląda.

A ja lubię dużo wiedzieć. I poniżej opiszę Ci coś, czego uświadomienie zajęło mi kilka lat, wiele bomb i mnóstwo betonu w nogach po cięższych treningach.
Nie jest to remedium na reakcje Twoich mięśni na ciężki trening, ale może w znaczącym stopniu wspomóc Twój powrót do żywych po owym wpierdolu.

W ciągu zeszłego sezonu żarłem wszystko:

  • BCAA
  • multiwitaminę
  • suplementy na dzień
  • suplementy na noc
  • magnez
  • asparaginian
  • Omega 3 i 6
  • białko
  • żele zwykłe, z kofeiną, mniej lub bardziej rzadkie, wszelakie
  • przedtreningówki
  • izotoniki.

I było dobrze. Myślałem, że mój organizm tego potrzebuje. Ale drogie te całe tałatajstwo, a ja w tym sezonie postanowiłem nie przelewać i podejść do wszystkiego bardziej świadomie. Nie tylko do treningu, ale też do diety, suplementacji i regeneracji.

I wyglądało to tak, że jeszcze w październiku 2018 jadłem multiwitaminę, magnez sportowy i witaminę C.

Po treningu izolat białka, BCAA i spać.

ALE!

Podobno można lepiej. To też postanowiłem (jak większość rzeczy), sprawdzić na sobie.

Multiwitaminy się skończyły, z resztą okazało się, że to po prostu składniki na dosyć drogi mocz, bo przyswajalność nie była zgodna z oczekiwaniami.

Magnez również. Tak samo izolat i BCAA.

Zacząłem czytać i trafił się taki przemekzawada.com, który o paszy sporo rzecze na łamach swojego bloga. I tutaj małe wtrącenie – jakkolwiek cenię Damiana Parola za akademickie podejście do przeróżnych zagadnień, podawanie całej literatury w bibliografii na końcu i bazowanie na badaniach wszelakich… Tak podejście “Łysego”, które brzmi najprościej ujmując “według mnie” pod kilkoma względami trafia do mnie równie celnie.

Przemek w tym wpisie rozwodził się o czymś, na co nigdy wcześniej nie zwracałem uwagi. O jedzeniu po treningu/wyścigu. Bo o ile makaron może być spoko, jego skład niekoniecznie pozwoli nam uzupełnić braki po ubijaniu nogi przez 2-3-5 godzin.

Regeneracja, która dotychczas polegała na leżeniu w stanie agonalnym godzin kilka, zmieniła swe oblicze.

Ale cholernie drogie te specyfiki do regeneracji.

Zacząłem zatem szukać zastępstwa, jednakże popularne garniery (gainery), składem nieco odbiegają od chociażby takiego SIS’a, którego używam od ponad pół roku. I choć cenowo stanowią atrakcyjny zamiennik, ja zdecydowałem się na droższe rozwiązanie. SIS Rapid Recovery, bo o nim w mowa w moim przypadku, to koszt rzędu 90zł za 1kg. Z tego kilograma można przyrządzić 20 porcji (50g każda).

Dużo? Mało? To zależy.

Zależy od tego, jak często będziesz po niego sięgać.

W moim przypadku było to zazwyczaj ustalenie progu bazowego na minimum 150TSS z jednostki treningowej. W okresie zimowym nie było tego dużo, toteż początkowa puszka 500g wystarczyła mi na dosyć długo.

Później bez wahania zamówiłem puszkę 1600g, by niepotrzebnie nie dokładać pracy Panu Marcinowi ze Sportfuel.pl (choć dziś dowiedziałem się, że to nie jego zasługa, a dziewczyn, że paczki docierają w mniej niż 24 godziny).

I wiecie co?

To działa. W moim przypadku.

Miast całej tablicy Mendelejewa przepuszczam przez swój organizm od pewnego czasu tylko żele na wyścigach, rego po wyścigu i cięższym treningu, a czasem dodatkowo BCAA. Tylko tyle i aż tyle.

4 godzinna zajebka na 280 TSS. Powrót do domu, od razu Rego, później normalny posiłek.

Tego dnia już nie nadaję się specjalnie do życia, jednak następnego… nie ma betonu w nodze. Jest świeżość.

No dobra, ale czym są te wspomagacze świeżej nogi?

Najprościej ujmując – węglowodany i białko w stosunku 1:1, a dodatkowo aminokwasy, elektrolity i witaminy.

Działa?

No działa.

Przy zakupie puszki 1600g za 138zł masz 32 porcje na 32 ciężkie treningi lub wyścigi.

Koszt jednej porcji w tym wypadku to około 4,30 PLN. Dużo? Puszka Coca-Coli i baton owsiany. Czy zadziała to podobnie? Nie sądzę 🙂

Ale to tylko moja opinia. Twoja może być inna, bo się różnimy. Nasze organizmy się różnią.

Ty możesz ujechać 2 godzinną gonkę na wodzie, ja po 40 minutach muszę coś zeżreć, bo inaczej skończę przed metą z jęzorem na wierzchu.
Na mnie Rego działa, na Ciebie może niekoniecznie.

Cały wic polega na tym, że aby się tego dowiedzieć, powinieneś spróbować. Doświadczyć. Tak samo jak na zawody nie zabierasz niesprawdzonych żeli, by nie skończyć z trzema literkami DNF i sześcioma TOITOI w pakiecie pożegnalnym, tak o tym, co wspomaga Twoją regenerację musisz dowiedzieć się sam. Wypróbować to na swoim organizmie. Jak ja postanowiłem w styczniu.

Na szczęście paczka 500g kosztuje 50zł i wystarcza na 10 porcji, a to:
– wystarczająca próba, by wywiedzieć się w temacie działa/nie działa

– nie aż tak w końcu dużo $$, patrząc na to, ile wydajemy na inne pierdoły.

To tyle ode mnie.

0 comments on “Regeneracja jako podstawa budowania formyAdd yours →

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *