Trening

Odpuść.

Odpuściłem.

Na koniec zeszłego sezonu padłem ofiarą własnych ambicji, co doprowadziło do przetrenowania. Pisałem o tym tutaj: Psychologia wyniku i nastawienie w amatorskim sporcie – w dużym skrócie: wyżej dupy nie podskoczysz. Od tamtej pory na rowerze przejechałem niecałe 100km. W analogicznym okresie zeszłego roku miałbym już około 3000.

Próbowałem wrócić i nawet poczyniłem spore inwestycje w tym celu (wymiana obręczy i szprych, nowy widelec, nowe opony – ~3000zł), ale skończyło się na tym, że przejechałem dwa treningi outdoor. Następnie nadeszła epidemia COVID-19, która w zasadzie pokrzyżowała dalsze plany. Wizja wyjebki i jazdy na sygnale do szpitala skutecznie odpędzała myśli „poszedłbym na rower”. Od ostatniej jazdy na rowerze (1 marca), dwukrotnie przejechałem się na MTB po paczkę do paczkomatu.

Jednak by nie zdziadzieć totalnie (choć i tak przytyłem już 6kg), wróciłem kolejny raz do biegania. Między 7 a 12 marca miałem przymusową przerwę, w związku z naciągnięciem stawu skokowego (tego, który już kiedyś skręciłem i przy którym dwukrotnie nadrywałem więzadła torebki stawowej). Po tej przerwie wracałem do człapania, ale w zasadzie dopiero 6 kwietnia wróciłem do planu treningowego. Od tamtej pory przebiegłem 107km (27+40+40) i wróciłem do pozostałych elementów ćwiczeń: budowanie siły i wytrzymałości siłowej, praca nad korpusem (core), praca nad ogólną sprawnością. Więcej uwagi poświęcam także technice biegu.

Po co to wszystko piszę? Bo (wydaje mi się), że znów odnalazłem w czymś pasję. Odpuszczenie (zapuszczenie) pozwoliło oczyścić głowę na tyle, by wrócić do „planu treningowego” i dyscypliny treningowej. Co prawda dotyczy to zupełnie innej dyscypliny, ale wydaje mi się, że w tym roku spędzę mało czasu na rowerze. Chciałbym w tym roku złamać 18 minut na 5km (średnie tempo 3:35/km), poprawić i wydłużyć krok, zwiększyć kadencję biegową i kilka innych…

Odpuść, dla zyskania szerszego obrazu. Być może to co robiłeś kilka lat, a co przestało sprawiać Ci przyjemność, wymaga zmiany i jednak nie jest dla Ciebie. Możesz zaskoczyć samego siebie, gdy zdasz sobie sprawę, że tak naprawdę nie musisz. W tym samym momencie może zacząć Ci się chcieć.

Czy bieganie zamienię na rower już na zawsze? Nie wiem 🙂 Na razie sprawia mi o wiele więcej przyjemności. Robię to mądrzej i bardziej świadomie niż kilka lat temu, gdy zaczynałem. I mam sporo do zrobienia pod tym kątem. Cześć!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *