Trening

Polar Vantage M – recenzja na krótko

Recenzji zegarka Polar Vantage M w Internecie znajdziesz mnóstwo. Kilka przykładowych, którymi sugerowałem się przed zakupem:
GoUltra.pl
TreningBiegacza.pl
BieganieUskrzydla.pl

Znajdziesz tam kompletny przegląd wszystkich funkcji, wady, zalety i wszystko, co chciałbyś wiedzieć. Tutaj – tylko rzeczy, które mi się podobają oraz te, które irytują.

1. Planer treningowy i programy treningowe
W aplikacji Polar Flow mamy możliwość zaplanowania sezonu czy przejście przez plan treningowy w zależności od naszego zaawansowania, czasu, który możemy poświęcić na trening i – przede wszystkim – celu. Dodatkowo plan treningowy możemy uzupełnić o ćwiczenia uzupełniające: trening siłowy, trening core, rozciąganie statyczne i dynamiczne. W zasadzie otrzymujemy tutaj kompletny plan treningowy.

I z jednej strony jest to świetne rozwiązanie. Po prostu wychodzisz na trening, dostajesz wskazówki na ekranie zegarka, za którymi podążasz. Tyle. W praktyce jednak treningi uzupełniające jako „Program” nie działają tak, jak gdybyśmy sami włączyli dany trening „poza programem”. Polar ma bardzo fajnie rozbudowane te dodatkowe ćwiczenia, gdzie:
– mamy timer, który odlicza ile czasu mamy wykonywać dane ćwiczenie
– „ludzik” pokazuje, jak poprawnie je wykonać.

Natomiast w przypadku „programu treningowego” do dyspozycji mamy tylko… czas. Te podpowiedzi znikają, przez co nie mamy powiadomienia wibracjami, że teraz czas na odpoczynek przed kolejną serią. Gdyby to zostało dopracowane, byłoby idealnie.

2. Szybki „fix” GPS.
Nie pamiętam, bym kiedykolwiek musiał czekać więcej niż 10 sekund na złapanie sygnału satelity GPS. Obecnie korzystam z GPS+Galileo.
Podobno mogłoby być jeszcze szybciej, gdybym synchronizował zegarek dołączonym kablem/ładowarką, a nie bezprzewodowo (każdorazowo odnawia się „licencja” na GPS przy synchronizacji kablem).

3. Czas pracy na baterii.
I tutaj mam dylemat. Bo tydzień pracy, przy ciągłym pomiarze tętna tylko w nocy i podczas aktywności, 7 treningach tygodniowo na ~6h pracy GPS to niezły wynik. Ale… było lepiej. Pamiętam, że przed noworoczną aktualizacją zegarek wytrzymywał więcej.
Producent deklaruje 30h ciągłej pracy w trybie GPS. Tego nie sprawdzałem.

4. Liczenie spalonych kilokalorii.
Polar chwali się, że ma bardzo dokładne algorytmy, które odpowiadają za liczenie wydatku energetycznego podczas wysiłku.
Kilkukrotnie podczas jazdy na rowerze włączałem swojego Garmina Edge 520 wraz z zegarkiem Polar. Oba urządzenia miały do dyspozycji ten sam pas tętna Garmin HR Premium. Garmin korzystał także z pomiaru mocy Stages, co powinno dać jak najbardziej odzwierciedlające prawdę wyniki. Jak to wyglądało?
Po trwającym 2h treningu Garmin wskazał wydatek na poziomie 1400kcal. Polar – 2000kcal. Częściowo tę różnicę może tłumaczyć brak autopauzy w Polarze (a taka ma miejsce w Garminie). Jednakże druga „próba” już bez autopauzy w obu urządzeniach także wskazała spore różnice.
Garmin + Stages: 1200kcal
Polar: 1600kcal.
400kcal to sporo. W zasadzie to jeden mniejszy posiłek.
Warto o tym pamiętać, jeżeli liczymy kcal co do jednego i zawierzamy urządzeniom monitorującym swoje np. odchudzanie.

5. Ładowarka.
Niektórym się nie podoba, bo nie jest „stabilna”. Ja nie mam z tym problemu. Kabel podłączam do komputera, zegarek momentalnie łapie magnesy ładowarki i po godzinie mam 100% naładowania. Nie jest to do końca „pewne” połączenie, ale przecież nie dotykam tego w trakcie ładowania.

6. Optyczny pomiar tętna z nadgarstka
W mojej opinii to największa kula u nogi tego zegarka. Polar chwali się, że jego sensory optyczne są jednymi z najlepszych na świecie (w końcu to ta marka spopularyzowała opaski mierzące tętno). Pomiary są bardzo dobre, ale jestem przyzwyczajony do o wiele bardziej precyzyjnych danych (korzystam od kilku lat z pasa piersiowego) i o ile przez większość czasu (gdy pasa nie zakładałem), tętno jest bardzo dobrze mierzone, tak czasami mamy do czynienia ze skokami o 10-20 uderzeń na minutę. Niby nic, ale w ogólnym rozrachunku może irytować kogoś z nerwicą natręctw.
Lubię mieć wszystko „równo”, a gdy widzę, że biegnąc lekko zegarek pokazuje tętno 165 i wibruje, bo przekraczam strefę – dostaję szału. I tym samym sam sobie podnoszę tętno…

I to chyba tyle. Pomijam oczywistości, na które cierpi każdy sprzęt wykorzystujący GPS do pozycjonowania (mosty, wysokie bloki, czasami nawet gęste korony drzew zakłamują pomiary chwilowe), bo z tym problem ma każdy producent.
Jeżeli szukasz zegarka multisportowego, który dodatkowo daje sporo wskazówek dotyczących rozciągania, treningu siłowego, mierzy sen i liczy kroki, a przy tym waży bardzo mało (46g) i wygląda estetycznie – Vantage M w obecnej cenie (~1000zł na AktywnyNadgarstek.pl), będzie świetnym wyborem.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *